Comebacki - druga połowa listopada 2012


  • Spica
Spica to grupa, która zadebiutowała w tym roku. Ich pierwszy singiel (Russian Roulette) przykuł moją uwagę pewnie dlatego, że ich koncept był kobiecy, ale również trochę mroczny. Ostatnio jest chyba moda na nowe girlsbandy, które nie są już do bólu urocze albo seksowne, tylko trochę bardziej buntownicze i stwarzające pozory niezależnych kobiet (np. D-Unit czy EvoL). Chociaż w przypadku Spica taki koncept jest pewnie spowodowany wiekiem (maknae grupy ma 23 lata). Tak czy siak, nie zrobiły na mnie większego wrażenia. Może to dlatego, że w tym roku jestem jakoś uprzedzona do nowych girlsbandów i właściwie żadnego jakoś specjalnie nie polubiłam. Co innego z boysbandami (EXO, BTOB czy B.A.P) czy solowymi artystkami (Lee Hi, Ailee). Dlatego nie zwróciłam uwagi na ich kolejne projekty. W listopadzie zespół miał kolejny comeback z piosenką Lonely (mogli się wysilić na inny tytuł, bo kojarzy mi się strasznie z 2NE1), teledysk został wydany 20 listopada. W dalszym ciągu zespół jest mi obojętny, piosenka ujdzie, teledysk w porządku. Choreografia też. Serio, nie umiem się jakoś wylewniej wypowiedzieć na ten temat. 



  • TVXQ!
Szczerze myślałam, że na Catch Me ich comeback się skończy, ale zrobiono repackged do tego pełnego albumu i promowaną  piosenką jest Humanoids. O ile Catch Me spodobało mi się prawie od razu, to do Humanoids mam trochę mieszane uczucia. Utwór ma chwytliwy refren (jeśli chwytliwym można nazwać wyciąganie nut) i oczywiście miłą dla oka choreografię, ale nie wkręciło mi się (na razie) tak jak poprzednia piosenka. Teledysk bez rewelacji, czyli cały klip w "pudełku" jak to na SM przystało. Koncept wygląda mi trochę jak EXO (tak wiem, nie ma co porównywać wielkiego TVXQ z ich młodszymi kolegami z wytwórni, ale nie moja wina, że tak mi się jakoś skojarzyło). Czyli w skrócie: jakoś mnie to specjalnie nie zachwyciło.


  • Yang Yoseob
Czyli niespodziewany solowy debiut mojego ulubionego członka B2ST. Nie muszę chyba mówić, że było to dla mnie miłe zaskoczenie. 27 listopada wyszedł teledysk do promującej album The First Collage piosenki Caffeine. Utwór idealny na jesienne wieczory - jest wolny, ale nie jest to ballada (czyli coś co lubię najbardziej). Mamy tu też małe wstawki od Junhyunga (w końcu producent całego albumu). Yoseob nie popisuje się tutaj swoim wokalem (a przecież mógłby), ale to dobrze, bo mogłoby trochę zepsuć taki spokój bijący od melodii. Co do teledysku, to jest bardzo przyjemnie zrobiony, chociaż ja jak zwykle czepiam się braku bardziej rozbudowanej fabuły (pasowałoby to do Yoseoba i do samej piosenki). Widać tutaj bardziej męską stronę wokalisty (trudno się przyzwyczaić, w końcu Yoseob to król aegyo), ale to jest zrozumiałe, by facet zachowywał się adekwatnie do swojego wieku (rocznik 90). Moja sympatia do Yoseoba przysłania mi niektóre dziwne momenty w teledysku, które normalnie bym skrytykowała, czyli to matriksowe wznoszenie się ponad ziemię, którego szczerzę nienawidzę (ale tutaj jakoś pasuje mi do całej choreografii i kllimatu teledysku) i końcową scene, gdzie Yoseob wsadza sobie serce swojej ukochanej w schowek na klatce piersiowej, co normalnie uznałabym za super tandetne, ale w tym przypadku wydaje mi się nawet trochę romantyczne. 
Co do samej płyty - podoba mi się, ale zachwycona nie jestem... uwielbiam Yoseoba, ale mogło się skończyć na singlu i może jednej dodatkowej piosence. Wydaje mi się, że z tą solową płytą mogli jeszcze trochę poczekać albo chociaż bardziej się postarać.


  • Secret
Czyli comeback z ostatniej chwili (dokładnie z dzisiaj). Secret wydało digital single Talk That. Oglądając teasery spodziewałam się jakiejś super ckliwej ballady, ale utwór nie jest aż taki wolny i przygnębiający. Kiedy przed zobaczeniem tych teaserów dowiedziałam się, że produkcją singla zajmie się facet od Magic i Madonny myślałam, że wydadzą coś tego pokroju, na szczęście tak się nie stało. Piosenka bardzo mi się spodobała po jakimś 3 przesłuchaniu a refren Talk That utknął mi w głowie i krąży po niej (może dlatego, że strasznie kojarzy mi się z tykaniem zegara - Tik-tak, tik-tak, tik tak - talk-that, talk-that, talk-that, też tak macie?). No i coraz bardziej jestem pod wrażeniem Zinger - w Poison zmieniła się zewnętrznie, a tutaj w końcu zaczęła śpiewać i to całkiem nieźle. Modliłam się tylko przy pierwszym słuchaniu piosenki, żeby zaraz nie wyskoczyła z rapowaniem, co by kompletnie wszystko zniszczyło. Może niech ona już więcej nie rapuje, tylko zajmie się śpiewaniem na stale?
Teledysk jest ładny, w końcu Secret to 4 piękne dziewczyny, ale zauważyłam, że trochę zerwały z tym retro konceptem, którego trzymały się od czasów Madonny. No może nie licząc tego oldschoolowego telefonu na końcu. 
Kolejny utwór na jesienną chandrę.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz