Recenzja teledysku - Infinite - Man In Love (남자가 사랑할 때)


Ci którzy śledzą mojego bloga czy fanpage'a od jakiegoś czasu, wiedzą, że Infinite zdecydowanie znajduje się w czołówce moich ulubionych zespołów. Lubię w nich wszystko, od muzyki i choreografii tanecznych, przez osobowości poszczególnych członków zespołu, aż do ich prezencji w teledyskach i sesjach zdjęciowych. Podoba mi się to, że mimo przybierania różnych konceptów, to w każdej piosence da się wyczuć ich własny styl. Widać, że chłopcy ciężko pracują i lubią to co robią. Uwielbiam wszystkich razem i każdego z osobna, więc nie lada zadaniem byłoby dla mnie wybranie sobie tego, kogo cenię najbardziej. Myślę, że to wszystko decyduje o tym, że jestem Inspirit (może nie od samego początku, ale jednak!). 
Nie trudno więc zgadnąć, że na comeback całego zespołu czekałam z niecierpliwością. Wiedziałam, że się nie zawiodę, bo Infinite jest grupą do której mam spore zaufanie (nie ma takiej piosenki, która mi się nie spodobała) i już na wstępie mówię, że ta recenzja będzie wychwalała wszystko pod niebiosa. Można mi zarzucić brak obiektywizmu, ale w tym wypadku mnie to nie interesuje. 



Oglądając teasery wypuszczane przez ostatni tydzień dla każdego członka zespołu z osobna, można było się domyśleć jaki koncept będzie przyświecał całości. Wszystkie te zapowiedzi wyglądały bardzo ładnie, uroczo i kolorowo, a więc MV jest w tym samym klimacie. Co prawda można się przyczepić do tego, że część teledysku składa się z tych samych ujęć, ale ponieważ teasery były bardzo miłe dla oczu, to ja zdecydowanie nie mam nic przeciwko. 
Chłopaki grają tytułowego Man In Love, więc mamy wiele przeuroczych scen pokazujących rozanielone i zakochane Infinite. Dobranie scenografii i wszystkich rekwizytów jest mistrzowskie, bo przecież czy nie ma czegoś bardziej uroczego niż Sungjong z małą kicią albo Woohyun grający na pianinie otoczony przez gromadkę dzieci? Dodajmy do tego fakt, że nigdzie nie pojawia się dziewczyna do której mogłyby być kierowane te wszystkie uczucia oraz gesty i otrzymujemy wideo działające na każdą fankę (chociaż zakładam, że nie tylko). Jedyną rzeczą, którą bym zmieniła to tło z chmurkami i hipsterskie stroje (czyżby w Korei zapanowała dziwna moda na kwieciste wzory na każdej możliwej części garderoby?), ale powiedzmy, że to nie rzuca się aż tak w oczy i urozmaica pastelowe ujęcia. Generalnie całość jest mega pozytywna i ujmująca za serce. Po części jest to na pewno zasługa samych chłopaków, bo we wszystkich scenach wyglądają naturalnie i bardzo realistycznie. Do tego stopnia, że można się rozmarzyć i zapragnąć takiego swojego własnego zakochanego mężczyzny...
Oprócz wideo złożonego z jasnych, pastelowych kadrów i przeuroczych scen dostajemy piosenkę, która idealnie do niego pasuje. Przy takich radosnych brzmieniach jest ryzyko, że utwór może szybko się znudzić, ale w tym wypadku jest to wątpliwe, bo refren Man In Love jest bardzo chwytliwy. Mamy pozytywnie nastrajającą melodię, opartą na charakterystycznych już dla Infinite dźwiękach. Zabrzmiało to trochę dziwnie, ale da się zauważyć, że w utworach tego zespołu słychać takie specyficzne elektroniczne brzmienie, które (dla nie znających ich twórczości) może wydawać się trochę kiczowate. Oczywiście wcale tak nie jest i po wsłuchaniu się na prawdę można się zakochać w ich muzyce. Infinite mają też bardzo przyjemne dla uszu głosy, szczególnie kiedy są połączone razem w jedną całość. Nawet jeśli w trakcie trwania utworu, wysoki głos Sungkyu i Sungjonga jest przeplatany z niższymi tonami Woohyuna czy Dongwoo, to całokształt brzmi bardzo dobrze i nic tutaj nie wadzi. Przesłuchałam już też wstępnie resztę mini albumu i piosenki które się na nim znajdują są lekkie i przyjemne. Jestem też bardzo szczęśliwa z 60 sec w aranżacji całego zespołu (co przez niektórych może być uważane za zapychacz na płycie). 
Jeśli chodzi o choreografię, to teoretycznie nie powinniśmy spodziewać się niczego zapierającego dech w piersiach, bo w końcu utwór nie zawiera żadnych mocnych i energicznych dźwięków. Jednak zważając na to, że mamy do czynienia z Infinite, to nawet przy takiej mało dynamicznej piosence mamy skomplikowany układ taneczny. Oglądałam dzisiejsze M!Countdown i oczywiście synchronizacja jest na wysokim poziomie (jak zawsze dziadek Gyu przytyrał chłopaków) co w połączeniu z tą taką 'ostrością' i dokładnością przy wykonywaniu poszczególnych ruchów daje perfekcyjny występ. No i ta nuta wyciągnięta przez Woohyuna pod koniec... 


Podsumowując: Nawet jeśli za oknem mam obecnie śnieżyce, to w trakcie oglądania tego teledysku w moim sercu gości wiosna. Uśmiech sam pojawia się na twarzy i nie chce z niej zejść, także polecam to jako sposób na poprawienie humoru. Ładne, pozytywnie nastrajające wideo i radosna piosenka z chwytliwym refrenem dają kochaną i nie nudzącą mnie całość. Jako fanka cieszę się jak debil, ale wydaje mi się, że wielu osobom może się spodobać. Infinite ma już wypracowany swój własny styl jeśli chodzi o muzykę i choreografie, ale mimo to, nigdy nie mam dość i z każdą kolejną piosenką rośnie we mnie miłość do tego zespołu. Nie wiem, może jestem na takim etapie, że spodoba mi się wszystko co mi pokarzą, ale ten comeback strasznie mnie urzekł. 

14 komentarzy:

  1. O jeju ile ja na to czekałam, ale było to przyjemne czekanie, ponieważ każdego dnia był wypuszczany nowy teaser. Jeśli chodzi o teledysk, to nie ma w nim żadnego motywu, który by mi się nie podobał. MV jest bardzo radosne, a sam tekst piosenki, mimo że nie jest jakiś wyszukany, to tak kochany. Poza tym przez całą piosenkę mam odczucie jakby chłopaki śpiewali do mnie. Ale wracając jeszcze do MV podobają mi się bardzo te pastelowe kolory, a stylizacje są naprawdę świetne (szczególnie zwróciłam uwagę na Myungsoo, który lubuje się w czarnym, a wyjątkowo pasują mu pastele i ten niebieski sweterek *.*). Do tego sam pomysł. W końcu która dziewczyna by nie chciała, aby jej chłopak uśmiechał się na samą myśl o niej, a jeszcze lepiej przygotował sam coś tylko dla niej. A te obrazki, które widzimy w MV cieszą oczy (ten Sungjong bawiący się z kotem, toż to serce rośnie, dostaje nóżek i chce wyskoczyć z piersi i popedzić do niego). Ja mogłabym wyłączyć fonię i bym cieszyła się do monitora jak głupia. Sama piosenka jest świetna. Ciesze się bardzo, że Infinite zmienia koncepty co comeback, ale mimo wszystko pozostaje w tej samej stylistyce. Utwór jest bardzo chwytliwy, szczególnie refren. Osobiście jeszcze nie przesłuchałam wszystkich utworów z nowej płyty, ale na pewno to zrobię. W każdym razie nie mogę się doczekać, aż "Man in Love" trafi w moje łapki. Dodatkowo jestem bardzo ciekawa photobook'a (of course przez stylizacje). Ale ogólnie jak zawsze fajna recenzja (no chwalisz mój ukochany zespół, więc tego nie da się nie lubić). Ciesze się bardzo, że podoba ci się piosenka i MV.
    A i jeszcze jedno, podoba mi się jeszcze jeden motyw. W teaserach można było zauważyć kolejno pokazujące się literki "I" "N" "F" "I" "N" "I" "T", a ten teledysk dopełnił wszystko i mamy INFINITE. Bardzo fajny pomysł. Przepraszam, ze wyszło z tego masło maślane masłem polane, ale jestem zbyt podekscytowana, aby poprawnie składać zdania./Emiko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myungsoo to by dobrze wyglądał nawet w worku po ziemniakach, ale racja, pastelowe kolory mu służą. Nie wiem, może to po prostu kontrastuje z jego ciemnymi oczami, przez co wydają się jeszcze bardziej wyraziste.
      A, też zauważyłam te literki, tylko zapomniałam o nich wspomnieć ^^'. Chociaż myślałam, że jako "E" będzie ich wspólny teaser i czekałam na niego wczoraj, no ale się nie doczekałam.
      Ja musiałam chwilę poczekać przed pisaniem tej recenzji, żeby emocje mi opadły, bo wstawiłabym jakiś bełkot zachwytu zamiast sensownego tekstu, ale i tak musiałam się trochę hamować przez co nie do końca oddałam co czuję, jednak najważniejsze, że dałam do zrozumienia, że mi się podoba. ^^

      Usuń
    2. No ja właśnie też myślałam, że będzie wspólny teaser, ale zrobili nam niespodziankę. A Myungsoo...on nie musiałby nic zakładać, żeby fanki się cieszyły, co tam. A co do tego kontrastu z oczami to właśnie to, bo nawet w teledysku (fakt, że to inne światło itd.)jego oczy są bardziej wyraziste i czuprynka tyż, co daje mega efekt. Swoją drogą ja leciałam do domu na skrzydłach, żeby zobaczyć to MV i do tej pory uśmiech mi z mordki nie schodzi, a słucham tego na okrągło. /Emiko

      Usuń
  2. Nigdy mi się nie zdarza pisywać komentarzy na czyichś blogach, ale co mi tam. Plus chciałam dodać, że Twój blog czytam od niedawna i jest świetny. Tyle wstępu, bo przechodzę do konkretnej rzeczy.
    Jeśli rozchodzi się o comeback Infinite, to jest on cudowny. Sama osobiście się przy tym popłakałam, co nigdy mi się nie zdarzyło przy teledyskach k-popowych. Choć przy The Chaser było mi szkoda biednego Myungsoo, to nie płakałam. Ale tu... Inna bajka. Ujmuje to serce, i to bardzo. Przed obejrzeniem tego miałam zły humor, a teraz? Na mojej twarzy widnieje uśmiech od ucha do ucha. Chłopcy potrafią naprawdę wiele i tak bardzo się cieszę, że oni istnieją. Są oni niesamowicie. Szkoda tylko, że w Polsce nie ma ich koncertu. Sądzę, że gdyby takowy był, to ludzi zjechałby tłum. / Tysiu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To piękne, że jeden teledysk może wzbudzić tyle pozytywnych emocji ^^

      Usuń
  3. Piosenkę się bardzo miło słucha jest taki słodki *.*
    Stylizację są świetne , teledysk też ^^ tylko nie wiem czemu ale bardzo kojarzy mi się z SHINee-Dream Girl ..xD
    Od razu poprawił mi się humor ;>
    Infinite zawładnęło moim sercem ^^

    OdpowiedzUsuń
  4. Aish, doprawdy, czuję się trochę mało profesjonalnie, kiedy komentuję ten wpis już na dwa dni(!) po wypuszczeniu pełnego MV. Oczywiście mój zachwyt nie opadł ani o milimetr i cały czas codziennie ślęczę przed laptopem oglądając ten klip po kilka razy, póki moje policzki nie zapieką od bólu przez ciągłe uśmiechanie się do ekranu.
    Infinite to zespół, w którym prędzej, czy później bezgranicznie się zakochasz. U mnie nie nastąpiło to wprawdzie od razu, a faktycznie przysłowiowo 'później', ale to wcale nie zmienia faktu, że teraz śledzę ich kolejne posunięcia. To też pierwszy zespół, którego każda piosenka mi się podoba. Wiem więc, co czujesz, bo i w moim przypadku naprawdę nie ma utworu, który byłabym w stanie wykreślić z ich kariery.
    Przejdźmy jednak do rzeczy, bo tylko niepotrzebnie przynudzam: Teledysk jest absolutnie wspaniały. Pełen uroku i wywołujących szeroki uśmiech ujęć. Moment, kiedy Sungyeol jest w kuchni przewijam po kilka razy i często jeszcze wracam do teasera z nim w roli główniej, na który swoją drogą czekałam z wytęsknieniem już po obejrzeniu pierwszego z nich. Sama piosenka chwyta za serce bez dwóch zdań. Cieszy mnie też fakt, że Sungjong ma wreszcie jakąś normalną, trochę dłuższą niż zwykle, partię do śpiewania. I tak, fragment w którym słychać jak śpiewa Sungyeol przewijam kolejnych kilka razy. I nie, to nie jest mój ulubiony członek w Infinite, skądże znowu. Cały koncept tych literek, które składają się nam na nazwę zespołu przypadł do gustu i mnie, chociaż nie ukrywam, że czekałam na jeszcze jeden wspólny teaser z "E", którego mi jakoś tak zabrakło.
    Co do wspólnej wersji 60sec, to podoba mi się to, nie powiem, że nie, ale w zasadzie mogli to też zrobić z jakimś utworem Infinite H.
    Choreografia jak zwykle zachwyca i pasuje do całego utworu.
    Generalnie jestem na duże, bardzo pozytywne i roześmiane TAK. Infinite sprawiło, że pokochałam ich jeszcze bardziej, chociaż nie wiem, czy to w ogóle możliwe. c:
    A, no i jeszcze tak na końcu przepraszam, że tyle mi zajęło rozwodzenie się nad samym zespołem... Ale chciałam jeszcze dodać, że śledzę Twojego bloga już od dłuższego czasu i każdy artykuł bardzo chętnie czytam. ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że nie tylko mi ten teledysk się jeszcze nie znudził, nawet jeśli oglądałam go z miliony razy. ^^
      O ja, to by było piękne, gdyby cały zespół wykonał którąś piosenkę Infinite-H. W ogóle cokolwiek by oni nie zrobili to by wyszło dobrze, więc o czym ja mówię...
      Miło mi, że podobają Ci się moje artykuły, bardzo lubię dostawać długie komentarze, więc możesz się rozpisywać ile dusza zapragnie ^^

      Usuń
    2. Czuję w kościach, że jeszcze przez długi, naprawdę dłuuuugi czas będę do niego z chęcią wracać. Podobnie, jak do samych teaserów. I właściwie podobnie, jak do każdego MV, którego scenariusz mogłabym wyrecytować z pamięci o każdej porze dnia i nocy... Naprawdę aż się sam uśmiech pojawia na twarzy, kiedy widzi się Infinite w tak uroczym wydaniu. Zadziwia mnie, że pasuje do nich tak właściwie wszystko. Cudownie prezentują się w garniturach z poważnymi minami, ale tak samo pasują im pastelowe odcienie. c:
      Prawda? Dlatego liczę, że może i oni wpadną na podobny pomysł. Chociaż co do jednego masz całkowitą rację; czegokolwiek by nie zrobili, wypadnie wspaniale.
      Naprawdę jeśli chodzi o Infinite pozbywam się mojego zwyczajowego, krytycznego spojrzenia, co powoli zaczyna mnie przerażać...
      O, to dobrze, bo ja czasem lubię się rozpisać. No i obiecuję też, że postaram się komentować częściej. Wiem, że całkiem miło jest poczytać opinie innych. ^^ / Lena

      Usuń
  5. Jak zwykle świetne! Kocham twoje notki!


    Nominowałam Cię do "The Versatile Blogger Award" Reszta na moim blogu http://love-crosses-all-the-rules.blogspot.co.uk/

    OdpowiedzUsuń
  6. Po świetnym solo Sungkyu i bardzo fajnym duecie Dongwoo i Hoyi jestem tym najzwyczajniej w świecie rozczarowana, nie pomogło nawet kilkakrotne przesłuchanie i żadna piosenka nie znalazła się na mojej liście....
    A MV… coś mi w nim brakowało, był taki nijaki.Rozumiem chęci próbowania czegoś nowego, ale to chyba nie ten kierunek, ale nie porzucam nadziei na lepsze:) poza tym jest coś czego nie mogę znieść w nowej koncepcji: kolorowaśne ubrania i portki we wzory,które widziałam u Shinee i do nich to pasowało, a tu uch… nie mogę na nie patrzeć. Nie wiem czy ktoś jeszcze to zauważył, ale zdaje mi się, że taniec do Man In Love zawiera pojedyncze elementy z poprzednich układów (wyłapałam Nothing’s Over i coś z the Chaser)

    Czekam na coś nowego:):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie to że coś sugeruje, ale identyczne komentarze (no właśnie 2, gdyby to był 1 to mogłaby to być jedna osoba) widziałam pod recenzją na how gee. Czemu nie możesz wyrażać własnego zdania tylko kopiować słowo w słowo czyiś komentarz, zmieniając tylko to, że SHINee wygląda lepiej?

      Usuń
    2. haha, Oleander masz rację xD
      też pamiętałam ten komentarz z how-gee i nawet bym tutaj go nie doczytała, gdybyś nie zwróciła uwagi na ten zastanawiający dopisek, masz dobre oko :)

      a ja owszem, coś zasugeruję.
      widocznie jakaś fanka SHINee skopiowała komentarz fanek(?) Infinite (a przynajmniej osób, które mają jakieś pojęcie o twórczości zespołu). Autorka tego komentarza widocznie nie zna Infinite i dlatego nie może wyrazić żadnej własnej sensownej opinii

      generalnie podpisuję się pod tym co napisałaś, jako ich fanka od ponad półtora roku.
      to co najbardziej w Infinite uwielbiam to właśnie ich dźwięk, który jest inspirowany latami 80tymi, a przy tym uwspółcześniony.
      pamiętam, kiedy pierwszy raz przesłuchałam Paradise i byłam zdziwiona, że kpopowy zespół może śpiewać tego typu piosenkę.
      Nadal się wyróżniają wśród kpopowych składów, choć teraz coraz więcej zespołów również stylizuje piosenki na hity z lat 80tych.

      co do samego Man in love - trzykrotne przesłuchanie i już pląsałam po pokoju, ta piosenka daje taki zastrzyk energii :)
      mogę zrozumieć ich zmianę kierunku, bo przecież Be mine, Paradise, The chaser to świetne piosenki, ale bardzo charyzmatyczne i tańczone z marsową miną.
      Teraz jak oglądam wykonania na żywo z Man in love to aż się czuje tą radość, kipienie energią, uśmiechy na twarzach.
      co do choreografii... BARDZO podoba mi się, że nie jest tak zsynchronizowana jak ich układ w Dashi dorawa czy Before the dawn - wtedy linijkę można byłoby przyłożyć i byłoby widać, że wszystkie ruchy są wykonywane perfekcyjnie równo, pod takim samym kątem.
      Teraz jest bardziej spontaniczna, wygląda jakby mieli z niej więcej zabawy, bo pozostawia swobodę dla każdego z nich. A to, że nie jest tak synchroniczna, nie znaczy, że jest łatwa. Owszem, jest trudna. Z mnóstwem rozbiegów, obrotów, w szybkim tempie - podoba mi się praca nogami w refrenie oraz samo otwarcie piosenki.

      co do albumu - owszem, solo Sunggyu było epickie oraz duet Dongwoo i Hoyi wysokiej jakości, ale były zrobione właśnie dlatego, żeby zaprezentować ich indywidualny styl.
      mam na myśli - album Sunggyu miał rockowy klimat, bo na płytach Infinite nie ma miejsca na takie dźwięki, ale tylko na dźwięki Infinite.
      Każdy fan Infinite wie jaką tworzą muzykę, więc nie powinien się czuć rozczarowanym, że teraz też poszli w swoim kierunku.
      Choć przyznaję, że trochę zaskoczyła mnie piosenka Woohyuna. Już tłumaczę dlaczego. Pamiętam, że kiedyś w krótkim wywiadzie przy promocji The chaser Gyu wspomniał, że chciałby, żeby Infinite dalej wykonywało piosenki w stylu jak do tej pory. Na co Woohyun coś w stylu "A ja chcę zmienić kierunek, spróbować czegoś nowego".
      Było to wprawdzie rzucone od niechcenia, odniosłam wrażenie, że wtrącił się tylko dlatego, żeby zabawić się w ulubioną zabawę infinitów czyli 'sprzeciwmy się liderowi publicznie i go ośmieszmy, a potem módlmy się, żeby nas w domu za to nie zabił".
      Niemniej tak powiedział. A teraz patrzę - i całkiem dobrze jego piosenka wpasowała się w ten radosny klimat albumu, w styl Infinite.
      Nawet mi się jego piosenka podoba, bo obawiałam się, że skomponuje coś smęcącego. Przecież jego solowe piosenki (Time i Cactus), to nudne ballady i bałam się, że Woohyuna ciągnie do takich smęcących projektów, skoro w nich bierze udział, ale na szczęście się myliłam.

      co do strojów - nie podobają mi się ^^
      SHINee też mi się nie podobają, ale to nie nowość. SHINee zawsze ma stroje na które przykro patrzeć (Juliette, RDD, Hello, Sherlock), więc można się przyzwyczaić do tej dziwności.
      Tymczasem Infinite miało dobre stylizacje... do czasu Man in love
      ale już się napatrzyłam i po pierwszym szoku, przywykłam.
      bo jednak jest na co popatrzeć na występach na żywo :)

      Usuń
  7. masz racje to jest świetne często jak słucham nowych piosenek jakiś koreańskich zespołów jestem zawiedziona ale oni są będą na zawsze w moim sercu gdy tylko usłysze tą piosenke chce mi sie tańczyc i spiewac a uśmiech sam na twarz wypełza nie moge się doczekac aż z koreii dojdzie do mnie płyta wtedy będe ich miała na własnośc. Pozdrawiam i tak dalej fani Infinite Fighting

    OdpowiedzUsuń