Recenzja teledysku - LC9 (ft. Gain) - MaMa Beat

Jak zwykle pisałam podsumowanie i standardowo z jednego z punktów wyszła mi recenzja. Także owocem moich wczorajszych rozmyślań jest ten post - moja ocena debiutu, którym byłam zainteresowana od samego początku. I to nie dlatego, że lubię Nega Network, ale przez jeden genialny teaser...


Moje pierwsze zetknięcie się z nowym boysbandem od Nega Network miało miejsce, gdy natknęłam się na ich pierwszą zapowiedź. Wtedy byli jeszcze nazywani Brown Eyed Boys, chociaż gdy zobaczyłam nagłówek LEAGUE OF COMPETITION 9 to miałam przeczucie, że zrobią im krzywdę i taka będzie ostateczna nazwa zespołu. Niestety nie myliłam się... Nie przepadam za tymi dziwnymi nazwami składającymi się ze skrótów, z którymi są problemy nawet jeśli chodzi o poprawne przeczytanie. Nazwa zespołu nie może brzmieć jak przypadkowy zbiór liczb i liter, tylko powinna być chwytliwa. Chociaż nie będę się już nad tym rozwodzić, bo mogłabym się również przyczepić do niektórych pseudonimów scenicznych (*cough* Rasa *cough*).
Wracając do teasera: Dosłownie ZAKOCHAŁAM się w tym nagraniu (nawet teraz przy wklejaniu linka obejrzałam je z pięć razy). Po pierwsze, to bardzo spodobały mi się ich wokale. Tak bardzo, że audio z tego teasera mam zgrane na odtwarzacz (wtedy jeszcze nie wiedziałam, że na mini będzie normalnie ten utwór). Po drugie, nie udało im się tak bardzo skaleczyć angielskiego, a jak wiemy to można uznać za wyczyn (mają jednego native spikera w zespole, ale on się nie udziela w tym wideo akurat). Po trzecie, spodobało mi się to, że Nega najpierw pokazało ich od strony talentu, a nie zewnętrznej aparycji. Nie widać dokładnie ich twarzy, możemy się skupić na wokalu, smutnej melodii i tekście. Ogólnie jest to angielski cover koreańskiej piosenki damskiego zespołu Spica (klik). Obydwie wersje są piękne, ale ja zawsze lubię to co usłyszę jako pierwsze.


Naprawdę, to zostawiło na mnie ogromne wrażenie i oczekiwałam zespołu, który faktycznie może być męską wersją BEG (chociaż nie pasował mi ich młodzieńczy wizerunek, jak wiemy Brown Eyed Girls nie bez powodu są nazywane adult-dols). Później zostały wydawane teasery dla każdego członka zespołu z osobna. Bardzo podobał mi się dobór podkładów muzycznych, szczególnie w teaserze J-Hyo. Z każdym kolejnym filmikiem zaczęłam zauważać, że Nega idzie w trochę innym kierunku niż pierwotnie myślałam, ale za bardzo mi to nie przeszkadzało (zapewne dalej byłam pod wrażeniem pierwszego teasera).
W końcu wyszedł teledysk do ich debiutanckiego singla, MaMa Beat. Widziałam wcześniej po zapowiedziach samych chłopaków, że wideo może mieć rating 19+, ale nie wiedziałam do końca dlaczego, a że nie chciało mi się już szukać to stwierdziłam, że poczekam na sam teledysk. Byłam ciekawa, bo Nega Network nie lubi produkować nudnych klipów i albo mają jakąś ukrytą symbolikę albo są trochę "dziwne" albo bardzo dobrze i estetycznie nakręcone.
Okazało się, że MaMa Beat może spokojnie walczyć o miano jednego z najbrutalniejszych k-popowych teledysków jakie widziałam. Fabuła polega na tym, że chłopcy spotykają się na ulicy i biją się ze sobą, wykorzystując różne widowiskowe ruchy i mało delikatne narzędzia, co poskutkowało śladową, jednak widoczną ilością krwi. Ogólnie krew nie robi na mnie większego wrażenia, tym bardziej, że:
a) Te sceny walki były teoretycznie brutalne, ale w praktyce, dodawanie tych przesadzonych ruchów i skomplikowanych ciosów spowodowało, że nie czułam się zniesmaczona. Wyglądało to bardziej jak jakieś widowisko z efektami specjalnymi, coś czego nie bierze się na poważnie.
b) Nie było tutaj jakiś patetycznych aktów konania i wychodzących na zewnątrz flaków, a na końcu wszyscy położyli się w kółeczku z uśmiechami zadowolenia na twarzach, można nawet odnieść wrażenie, że to wszystko to po prostu nieszkodliwa zabawa. Dodatkowo niektóre akcje, teoretycznie śmiertelne (ym, dostanie parę razy kastetem po głowie, później cegłą, a na końcu metalową rurką nie jest wystarczająco uśmiercające?) skutkowały tylko chwilowym ogłupieniem i małą strużką krwi (no tak, gdzie to się ma do kopniaka w przyrodzenie..).
c) Przepraszam, ale ten teledysk momentalnie skojarzył mi się z Mortal Combat, a ponieważ lubię tą grę, brutalność nie wywołała u mnie jakiś skrajnych emocji. Raczej poczułam się jakbym oglądała to specjalnie dla celów rozrywkowych.


Jednak nie mogę zaprzeczyć, że to wideo na samym początku zrobiło na mnie wrażenie, bo nie spodziewałam się tego po debiutanckim teledysku. Z jednej strony, nie u wszystkich wywołało to pozytywne emocje, ale z drugiej na pewno chłopcy zwrócili w jakiś sposób na siebie uwagę (wiecie dobrze, że to nie jest łatwe zadanie w tym morzu nowych zespołów). Tak czy siak, w ogólnym rozrachunku, ten teledysk mi się podoba, krew mi nie przeszkadza, a w ich ruchach jest coś imponującego (czujecie jaką frajdę musieli mieć przy kręceniu tego?) i jednocześnie zabawnego. Jedyne, do czego mogę się przyczepić jeśli chodzi o ich wizerunek to te okropne zdjęcia promocyjne, które były tak kosmicznie (dosłownie) przerobione, że nie wywoływały we mnie niczego innego, oprócz niesmaku (gdzie tam wbijanie siekiery w ramię, to jest gorsze, naprawdę) i gorących modłów o to, żeby ich koncept trzymał się od tej kolorowej masakry jak najdalej. Całe szczęście nie widzę tu żadnych nawiązań, więc udajmy, że to nigdy nie miało miejsca (do momentu kiedy weźmiemy płytę do ręki....).
Po przesłuchaniu piosenki z 4 razy (jeśli skupimy się na teledysku, to trudno ją usłyszeć) stwierdzam, że jest niezła, aczkolwiek nie ukrywam, że brakuje mi tych wyraźnych wokali z wspomnianego wcześniej teasera. Wiem, że zespół nie idzie w żadnym ambitnym, "instrumentalnym" kierunku, ale nie można nazwać ich muzyki jakoś specjalnie tandetną. Taki tam dobrze zrobiony, wpadający w ucho, elektroniczny hip-hop. Wokal Gain gdzieś tam ginie w tym wszystkim.
Ponieważ w teledysku nie ma pokazanej żadnej choreografii, mogę ją ocenić tylko i wyłącznie na podstawie występu na żywca. Kiedy widzimy taki teledysk, mamy nadzieję, że układ taneczny też będzie zawierał jakieś wymachy rękami, kopnięcia, agresję w ruchach. O dziwo, wcale tak nie jest, a choreografia wydaje się łatwa, bo składa się z takich "lekkich" elementów, które polegają na szybkim przebieraniu nogami, chodzeniu po scenie i bazowaniu na backup dancers. Jak dla mnie jest dobrze (chociaż zawsze mogło być lepiej) i trzeba mieć na uwadze, że już na swoim pierwszym występie nie używali podkładu, tylko starali się jak najwięcej śpiewać na żywo.
O samym zespole nie wiemy za dużo. Jeszcze się nie rozkręcili, dopiero zaczną udzielać wywiadów i mówić o sobie. Na razie na yt jest dostępny ich "program" (normalnie jest na ustreamie) w którym rozmawiają ze sobą na żywo. Co się chwali, E.DEN, jako Koreańczyk pochodzący z Kanady, mniej-więcej tłumaczy o czym toczy się dyskusja, więc możemy co nieco się dowiedzieć. Ja powoli zasięgam informacji o samych chłopcach i pewnie będę miała frajdę ze śledzenia ich kariery i dowiadywania się nowych faktów. Tak jak wcześniej byłam wierna konkretnym zespołom, tak teraz lubię ogarniać niektóre nowe grupy. Nie wiem, może to dlatego, że coraz częściej są to ludzie w moim wieku?


Podsumowując: Przez jedno nagranie LC9 zrobiło na mnie niemałe wrażenie i nawet jeśli ostatecznie nie tworzą nic w tym kierunku, wiem, że są utalentowani (przynajmniej część z nich). Teledysk uderza brutalnością, czymś, czego nie spodziewamy się po nowym zespole, ale przynajmniej w moim przypadku, wywarło to neutralne, a później pozytywne uczucia. O ich twórczości wypowiem się bardziej jak przesłucham dokładnie cały album i gdy powrócą z czymś nowym. Na razie mam kolejną grupę do kolekcji "nic o nich nie wiem, ale są fajni" i z ciekawością będę oglądać dalszy przebieg ich kariery. Nega Network nie powinno im zrobić krzywdy, zresztą czuję, że z czasem będą z nich ludzie.



18 komentarzy:

  1. Kiedyś Warrior, jako debiutancki teledysk "szokowało" tym całym rozwalaniem wszystkiego itp. A teraz jak popatrzeć na MaMa Beat...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż strach pomyśleć co będzie później :D

      Usuń
  2. Mnie bardzo spodobał się ich debiutancki teledysk. Brakowało mi w k-popie wojowniczego image'u i czegoś podobnego do Warriora . No i w końcu dostałam jakąś grupę z wykopem. Zero aegyo, zero różu, zero słodkości. Tylko okładanie się po mordzie :D Dla mnie strzał w dziesiątkę. Z pewnością będę śledzić ich dalszą twórczość, bo mam przeczucie, że będą niezłą grupą ^^

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo podoba mi się tutaj koncept wojownika, po teledysku do 'Warrior' czekałam na coś takiego. No i nareszcie, po roku znalazłam coś, co bardzo mnie zainteresowało!
    Cover SPICA udał im się bardzo. Wprost uwielbiam ich głosy, które relaksują ucho. Natomiast jeśli chodzi o debut song to faktycznie głos Gain gubi się we wszystkim, a słowa i większość muzyki znika, gdy oglądamy teledysk. Jednak po wielokrotnym przesłuchaniu samego audio powiem, że chłopaki mają talent i to nie mały! Dobrze się ich słucha i w moim wypadku cofa się swoją playlistę, aby usłyszeć to jeszcze raz..
    Co do samego teledysku to zdecydowanie jeden z najbrutalniejszych jaki widziałam, aczkolwiek nie jest on taki znowu straszny. Chłopaki po prostu podzielili się na grupy i zaczęli się bić 'dla zabawy', co dla większości kobiet jest po prostu szczytem debilizmu, ale dla facetów to normalne :)
    Wygląd chłopaków jest dla mnie okej, jedyne co mnie dobija to fryzura Kinga.. Kojarzy mi się ona z jakimś filmem o afroamerykańskich gangsterach z Nowego Yorku.. Natomiast ich pseudonimy sceniczne.. Wolę się nie wypowiadać XD
    Reasumując: chłopcy są mega zdolni i zapewne trafią do pierwszej 10 jeśli chodzi o moje upodobania. Jak na razie E.Den i Rasa są mi najbliżsi sercu, ale J-Hyo też ciągnie ku górze :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Teledysk mi się podoba.Tu rąbniemy siekierką,tu rzucimy cegłą...nie powiem robi wrażenie :) Mieli chłopcy debiut z przytupem,nie ma co.
    Sama piosenka też nie jest zła.Trudno mi coś o niej powiedzieć,ale nie brzmi jakoś tandetnie więc jest ok.
    Plus za to że umieją śpiewać,chociaż nie wiem jeszcze czy wszyscy ale to się okaże później.
    Wolę też nie porównywać do "Warrior" mimo że lubię tą piosenkę jak i samo B.A.P,no ale kurde,boje się że jeszcze LC9 zaczną eksperymentować z aegyo. Oby nie,bo jakoś nie wyobrażam sobie zespołu który w jednym teledysku nawala się po twarzach,a w drugim skacze w różowych wdziankach.
    ~Recipe

    OdpowiedzUsuń
  5. Mówiąc szczerze czekałam z niecierpliwością na tą recenzję C:
    Chciałam wiedzieć co ty na ten temat myślisz :P
    Szczerze, to MV mnie baaardzo zaskoczylo... Miałam takie "coooooo ? :OOO"
    Piosenka jest bardzo fajna :P bardzo mi się spodobała ^^
    Teraz musze ogarnąć kto jest kim i zobaczyć który mi się najbardziej podoba :P
    Pozdrawiam ^^ ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakby były jakieś problemy z rozpoznaniem ich to służę pomocą ^^

      Usuń
  6. Nominuję cię do The Versatile Blogger.

    OdpowiedzUsuń
  7. zaśpiewam refren GDragona:
    "i can't breathe" / x100

    Za mocne na moje wrażliwe serce.
    Za mało krwi.


    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo spodobała mi się recenzja, jak i sam zespół. Brakowało mi takiego zespołu. Myślałam, że nie doczekam się czegoś takiego. a tu proszę ^^

    Mam do ciebie małą prośbę.. Mogłabyś pomóc w rozpoznawaniu ich ? ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, tutaj na tym zdjęciu (http://americankpopfans.com/wordpress/wp-content/uploads/2013/05/lc9_skirmish_01.jpg) od lewej: AO (maknae), King, Rasa (lider), E.Den, J-Hyo i Jun ^^

      Usuń
    2. Dziękuję ♥

      Usuń
  9. czy pozwolisz ze zamieszcze na swoim blogu kilka ciekawostek o Hyunie z twojego bloga ? oczywiscie napisze adres twojej strony itd :]

    OdpowiedzUsuń
  10. Kurcze... to jest coś, naprawdę. Ja osobiście pokochałam E.Dena. Genialny głos - sądzę, że to taka... mieszanka (?) TOPa z Big Bang, P.O z Block B i Himchana z B.A.P. Ale... mogę się mylić.

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  11. Jeju ja tego nie skomentowałam? Co to się dzieje. Wiec bardzo lubię ten zespół, pierwsze wrażenie wywarli na mnie ogromne. Wydają się być bardzo pozytywnymi i zwariowanymi chłopakami, co dodatkowo u mnie punktuje. Ich umiejętności wokalne...cud, miód i orzeszki, chociaż w życiu bym nie powiedziała, że King ma taki dobry wokal. Wytwórnia właściwie bardzo dobrze postąpiła najpierw wydajać nagranie, aby pokazać ich umiejętności, dzięki temu przyciągnęli mnóstwo potencjalnych fanów, a teaserami tylko sprawili, że ludzie pozostali czekając na nowy zespół.
    LC9 właściwie jest pierwszym zespołem, który zrobił na mnie tak duże wrażenie, jeśli chodzi o tegorocznych debiutantów. Zaczęli z mocną piosenką i równie mocnym teledyskiem, ale dzięki wypuszczonemu wcześniej nagraniu do "Hold On" widzę ich również w takiej delikatniejszej wersji. Także już czekam na comeback X.X
    Co do teledysku, to jakoś specjalnie mnie nie obrzydził, czy nie przeraził. Momentami był bardzo zabawny, a w całości mocno przesadzony, co daje naprawdę komiczny efekt, albo to ja mam poronione poczucie humoru. Chłopaki musieli mieć naprawdę multum zabawy przy kręceniu tego.
    Myślę, że wytwórnia bardzo dobrze wstrzeliła się w rynek muzyczny, ponieważ takiego zespołu brakowało, jak dla ich styl nie jest podobny do konceptu żadnego innego zespołu (niektórzy mówią, że do B.A.P, ale dla mnie to naciągana teoria). Mają ogromną szansę zrobić furorę, kwestia tego co będzie dalej.
    I na koniec sama płyta. Jak dla mnie mogli odpuścić sobie instrumentale wszystkich piosenek, ale ok. W każdym razie utwory są bardzo fajne, energetycznie, można poskakać i się pobawić. Wróżę im piękna przyszłość i na pewno zostanę z nimi na dłużej. /Emiko

    OdpowiedzUsuń
  12. Hej mam sprawe, czy moglabys mi podac stronke z podstawowymi informacjami o nich? Nawet angielską prooosze~~ Takie podstawowe inf. Jak data ur. imie i nazwisko itp itd

    OdpowiedzUsuń