Historia o toksycznej miłości.

Podczas szukania informacji do postu o wykorzystywaniu seksualnym w k-popowej branży (albo po prostu o seks-skandalach? Nie wiem co z tego wyjdzie) trafiłam na dość przykrą historię Koreanki, która umawiała się przez rok z idolem z mało znanego zespołu, promującego się głównie w Japonii. Może ktoś już o tym słyszał, ale chodzi mi o Jaewona z Code-V.



Szczerze mówiąc do dziś nie wiedziałam, że taki zespół istnieje, więc moje pierwsze podejście do niego jest neutralne, nie będę nikogo bronić, ani nic w tym guście.
W roli wstępu: Zespół BLESS zadebiutował w 2007 roku. Po tym jak nie udało im się zyskać popularności, powrócili w 2010 roku już pod nazwą Code-V. Promują się głównie w Japonii (mają chyba z jeden koreański teledysk, ale nie jestem pewna) pod skrzydłami DreamMusic. Nie są młodymi idolami (roczniki 86-87, a maknae o którym będę pisać 89). W Korei są chyba w ogóle nie znani, a w Japonii raczej nie jest tak źle, ale nie wiem, bo nie znam się w ogóle na j-popie.
Do czego zmierzam? Otóż w kwietniu tego roku, jeden z członków Code-V, a mianowicie maknae Jaewon został wyrzucony z zespołu (wcześniej miał nawet areszt domowy) za rasistowskie komentarze wobec swoich fanów i ogólnie Japończyków. Te informacje wyciekły do opinii publicznej dzięki jego byłej dziewczynie, która podzieliła się z internautami swoją historią o toksycznym związku, w którym musiała trwać. Na omonatheydidnt jest przetłumaczony cały jej wpis, z którego skorzystam. Ominęłam tylko jeden krótki paragraf, który na prawdę nic nie wnosił (oczywiście nie czepiajcie się, że nie tłumaczę słowo w słowo, wiecie, że nigdy tego nie robię, bo wolę, żeby to miało sens). Co prawda nic nie jest potwierdzone w 100% (w końcu każdy mógł sobie coś takiego napisać), ale dziewczyna posiadała screeny bodajże z Kakao Talk i dodatkowo jest wiele osób, które mogą potwierdzić, że taki związek istniał. Fani podobno też nie chcą poruszać tego tematu, co może oznaczać, że większość z tego to prawda. No i mam również zdjęcia. 

Wszystko co opiszę tutaj to prawda. Pisząc o tym, biorę na siebie całą odpowiedzialność za to co stanie się po opublikowaniu wpisu, nawet jeśli wywołam nim złość. 
14 Stycznia 2012: Moi znajomi z Korei zapoznali mnie z Rui i Naro, członkami zespołu Code-V. Kiedyś umówiliśmy się w Starbucksie na Harajuku, i tamci wzięli ze sobą Jaewona. Cała trójka była młodsza i w gorszej sytuacji finansowej ode mnie. Wyglądali jakby chcieli zrobić wszystko co w ich mocy, żeby jakoś przeżyć, więc zrobiło mi się ich szkoda. Pozwoliłam im przebywać w moim domu, stawiałam im jedzenie, wprowadzałam do VIPowskich klubów. Zbliżyliśmy się do siebie. 
Spotykaliśmy się niemal codziennie, więc zaczęłam chodzić na ich występy. Po 2 tygodniach zaczęłam też umawiać się z Jaewonem. Jestem od niego 4 lata starsza i pochodzę z dobrze usytuowanej rodziny, dodatkowo miałam pieniądze zaoszczędzone jeszcze z pobytu w Korei, więc to ja za wszystko płaciłam na naszych randkach i jeszcze kupowałam mu drogie prezenty. 
Po miesiącu bycia ze sobą, Jaewon oświadczył mi się. Powiedział, że nawet jeśli teraz nie ma pieniędzy, to jego zespół wyda niedługo album i z niego będziemy mieć pieniądze.Wtedy zamieszkamy razem i zaczniemy myśleć o małżeństwie.
Jego agencja znajdowała się z 10 minut drogi od mojego domu i kawałek dalej był dorm zespołu. Jednak po tym jak mnie poznał, nie spał więcej w tamtym mieszkaniu. Po skończeniu pracy przychodził do mnie, a w dormie pojawiał się tylko na czas swojego porannego grafiku. Zawsze wstawałam się przed świtem, sprawdzałam jego plany i budziłam śpiocha Jaewona. Kiedy miał wolne, wyjeżdżał albo bawił się za moje pieniądze (zazwyczaj wydawał ok 100.000 yenów dziennie). Jaewon nie miał żadnych dochodów, więc ekonomicznie opierał się na mnie i ja, która wierzyłam w jego obietnice (że kiedyś mnie poślubi) brałam za niego odpowiedzialność. 
30 Maja 2012: Nawet po debiucie nie miał żadnych dochodów, więc prosił mnie, żebym poczekała jeszcze trochę. Powiedział, żebym wytrzymała do naszej pierwszej rocznicy. Powtarzał, że na pewno dotrzyma swojej obietnicy i mam się o nic nie martwić. Bardzo kochałam Jaewona, więc wierzyłam w to, że weźmie na siebie odpowiedzialność i dalej mieszkałam w Japonii. Jedak moi rodzice byli bardzo źli, że wydaję ich pieniądze, a sama nie pracuję i powiedzieli, że mam wrócić do Korei, a jak nie, to przestaną mi je wysyłać. Powiedziałam o tym Jaewonowi, a on odparł, żebym poczekała chwilę dłużej, bo kiedy odniesie już sukces, to pojedzie do moich rodziców i odda im wszystkie pieniądze, które pożyczył. Wtedy pokażemy im, jak bardzo jesteśmy szczęśliwi i przestaną się martwić. Także wtedy zerwałam wszystkie więzi rodzinne i zostałam w Japonii. Ale ponieważ Jaewon nadal nie miał pieniędzy i ja również zostałam pozbawiona ich źródła, musiałam zacząć pracować. Wzięłam 7-8 godzinną zmianę w restauracji mojego znajomego, żeby mieć jakieś pieniądze. To co ja zarobiłam, on zabierał na swoje codzienne wydatki. Jaewon był wtedy na prawdę bez grosza. 

 Te pieniądze, które zarabiałam w restauracji były niczym w porównaniu do tego co dostawałam od rodziców. Jednak kiedy jeszcze coś tam miałam, często pożyczałam je znajomym, żeby im pomóc. W momencie gdy Ci sami znajomi dowiedzieli się, że mam problemy finansowe odwdzięczyli się, również mi pomagając. Czynsz za moje mieszkanie wynosił 160.000 yenów miesięcznie, co w połączeniu z jedzeniem, przemieszczaniem się i innymi wydatkami dało 500.00 yenów na miesiąc.Wtedy musiałam poszukać sobie nowego miejsca i się przeprowadzić. Gdy nie miałam pieniędzy i chciałam wracać do Korei, Jaewon powstrzymywał mnie przed tym. Kiedy powiedział mi, że odda mi wszystkie pieniądze na naszą 1 rocznicę, pożyczyłam od znajomej 1.000.000 yenów i wynajęłam nowe mieszkanie. W trakcie tego wszystkiego zaczęłam mieć problemy z wizą i powiedziano mi, że mam wracać do Korei. Jaewon nie pozwolił mi tego zrobić i kazał odwołać się od wyroku, bo jakby co, będzie mnie chronił. Więc skończyło się na tym, że zostałam w Japonii jako nielegalna imigrantka. 
Kochałam go bardzo mocno, ale pracowanie na niego i siebie oraz stres związany z brakiem wizy były bardzo wyczerpujące, więc postanowiłam z nim zerwać. Poprosił mnie, żebym poczekała jeszcze trochę, że odda mi wszystkie pieniądze i po roku się pobierzemy. Że weźmie na siebie całą odpowiedzialność i nie może beze mnie żyć. Codziennie płakał, mówiąc, że nie wiedziałby co ze sobą zrobić bez mojej osoby. 
Ponieważ miałam dla niego litość, sama stałam się ofiarą i musiałam zrezygnować z wielu rzeczy. Pochodziłam z bogatej rodziny i nigdy nie musiałam pracować. Ze względu na obietnice Jaewona przestałam kontaktować się z rodziną i zaczęłam pracować za dwoje. Zaopatrywałam go i opiekowałam się nim. Przede wszystkim, zostałam nielegalnie w Japonii, nigdy nie zapomnę tego strachu w jakim żyłam w tamtym czasie.
 Wstawałam przed świtem, żeby przygotować mu drugie śniadanie, dawałam mu ubrania, dla niego robiłam wszystko. Większość jego rzeczy, czapki, torby, buty i inne, to były prezenty ode mnie. Jeździłam na wszystkie jego występy, nawet do Osaki i Okinawy. Po swoim grafiku spędzał czas ze mną. Szczerze mówiąc, to wszyscy ludzie w okół nas wiedzieli, że jesteśmy razem. Wtedy Code-V nie było popularne także... Nawet bliskie nam osoby myślały, że jesteśmy małżeństwem. Jego wytwórnia też wiedziała, że jesteśmy parą, od kiedy chodziłam z zespołem do restauracji po ich koncertach.  
 Zarabianie na siebie jest ciężkie, a co dopiero pracowanie za dwie osoby. Dodatkowo były już pewne limity w pożyczaniu pieniędzy od znajomych. Bycie nielegalną imigrantką też nie było łatwe, ale ponieważ kochałam Jaewona, oddałam mu się, wierząc, że dotrzyma swoich obietnic i muszę być po prostu cierpliwa. 
Jakiś później, Jaewon zaczął dostawać wynagrodzenie, więc powiedział mi, że mogę pojechać do Korei i przedłużyć wizę, a gdy wrócę, zamieszkamy razem i będziemy żyć szczęśliwie. Powiedział, że mogę mu zaufać, więc wróciłam do Korei, mimo, że bałam się, że to będzie oznaczać rozstanie. Podpisaliśmy przysięgę małżeńską, ale on i tak odkładał spotkanie z moimi rodzicami, sądząc, że teraz mogą być przeciwni naszemu małżeństwu i załatwimy to, gdy będzie już sławny. W Korei zaczęłam znowu żyć na własną rękę, co nie było łatwe. Kiedy Jaewon przyjechał do mnie, wydał 200.000 yenów za jednym razem, czyli wszystko to, co zarobiłam podczas jego nieobecności. Byłam zła do tego stopnia, że tym razem to on chciał się rozstać. 
Nawet jeżeli kilka razy dziennie powtarzał swoje obietnice o tym, że się pobierzemy i jeśli mieliśmy pisemną przysięgę, która oznaczała, że kiedy wrócę do Korei będziemy małżeństwem. Po 1 roku on chciał zerwać. Byłam w szoku. Stres był tak wielki, że zemdlałam i zawieziono mnie do szpitala. Tam dowiedziałam się, że jestem w ciąży. Kiedy powiedziałam o tym Jaewonowi, udał, że mnie nie zna i zerwał ze mną kontakt. Moje ciało było w bardzo złej kondycji, wycieńczone przez stres i zerwanie, przez co poroniłam i musiałam przejść operacje. Byłam wtedy bardzo samotna, bałam się siedzieć sama w szpitalu, ale nie mogłam nikomu o tym powiedzieć. Jaewon, który wiedział o wszystkim, dalej mnie ignorował i traktował jak obcą osobę. 
Teraz jestem w szpitalu i leczę moje zdrowie psychiczne po tym jak moja depresja się pogorszyła, kiedy już drugi raz chciałam odebrać sobie życie. Powiedziano mi, że zostanę tu jeszcze rok. Ucinając wszystkie kontakty z rodziną i pierwszy raz w życiu doświadczając biedy, żyłam tylko dla Jaewona. Po tym wszystkim wiem jak ciężko jest zostać oszukanym przez osobę, której się ufa. Na prawdę wierzyłam w jego obietnice, żeby poczekać ten jeden rok. Ten czas który mu oddałam był okropny, a wszystkie nadzieje na przyszłość rozeszły się w jednym momencie. Dałam mu jeden rok z życia, wierząc w naszą przyszłość. Teraz nie wiem jak zacząć nowe życie i jak potoczy się mój los. To na prawdę trudne. 
Jaewon zdaje sobie sprawę co przez niego się ze mną dzieje. Nawet jeśli wie, że jestem w bólu, psychicznie i fizycznie, że już jedno życie zostało utracone, idzie się upijać i zabawiać z innymi dziewczynami, jednocześnie mnie ignorując. Kiedy powiedziałam mu, że jestem zła i opowiem całemu światu tą historię, on zaproponował mi 90.000 yen i powiedział, że mam już się z nim nie kontaktować. Pieniądze które sama niego wydałam to ponad 1.000.000 yen. Pieniądze, które pożyczyłam od innych to więcej niż 1.000.000 yen. Szczerze mówiąc, to wydałam na niego mnóstwo pieniędzy przez ten jeden rok. Jak on może myśleć, że ból serca który mi sprawił, moje ciało, ta dusza, która jest w niebie, moje życie, mój czas... jak on może sądzić, że 90.000 yen to wynagrodzi? Nawet gdyby oddał mi 2.000.000 to nie znaczyłoby zupełnie nic. Jak on może być aż tak nieodpowiedzialny. Nawet gdyby błagał na kolanach o wybaczenie... jak on może to kontynuować w ten sposób, jakby nic się nie stało. 
Wierzyłam, gdy mówił, że weźmie za mnie odpowiedzialność i odda mi się, tak jak ja zrobiłam to dla niego. Wiedział jak bardzo się zmieniłam z jego powodu. Jak mógł mnie odrzucić, traktować jak obcą osobę i spotykać się z innymi dziewczynami? Czy to była prawdziwa miłość, czy on po prostu udawał uczucie, żeby wykorzystać mnie dla pieniędzy. Jeśli nie, to nie byłby tak nie wychowaną osobą, żeby ze mną postąpić w ten sposób po naszym zerwaniu. On naprawdę jest okrutnym człowiekiem. Nie rozumie jaki ból sprawił osobie, którą wykorzystał i po wszystkim rzucił w kąt, zajmując się innymi dziewczynami. Szkoda, że nie wiedziałam o tym wcześniej...
Code-V mieli przerwę po tym jak wzięli udział w koncercie w Fukishimie, żeby pomóc ofiarom trzęsienia ziemi w marcu 2011 roku. Wiedziałam o tym, moja koleżanka uczestniczyła w tym wypadku, więc jest to dla mnie bolesne nawet teraz. Jednak kiedyś Jaewon był zbyt zajęty swoimi planami i nie mógł wrócić do Korei. Powiedział wtedy, że chciałby kolejne trzęsienie ziemi, żeby znów mieć przerwę i polecieć do Korei. Nawet jeśli nie było mu przykro z tego powodu i dzięki temu koncertowi mógł wrócić do kraju, jak mógł coś takiego powiedzieć?
Ponadto, Jaewon nienawidzi Japonii. Ja kocham Japonię i chciałabym tam mieszkać całe życie i kiedy my o tym powiedziałam, stwierdził, że on tu jest tylko dlatego, że musi. I jeszcze, że Japończycy są dwulicowi. Codziennie mówił złe rzeczy o swoim managerze. Kiedy brałam stronę managera, złościł się i mówił, że Japończycy są złymi ludźmi. 
Dodatkowo, powiedział jeszcze, że Japonki są brzydkie i większości są otaku. Nawet jeśli miałam urocze japońskie koleżanki, on sądził, że to nie ważne, że są słodkie i tak nienawidzi wszystkich Japonek i to Koreanki są najlepsze. Zawsze umawiał się tylko z nimi. Jaewon jest typem osoby, która po rozstaniu od razu znajduje sobie kogoś nowego. Ponieważ członkowie Code-V są starsi od normalnych idoli, wytwórnia pozwala im na wiele, przez co chodzą po klubach i umawiają się z dziewczynami. Jaewon powiedział też, że jego fanki są brzydkie i przerażające. Wyrzucał wszystkie listy od nich, nawet ich nie czytając, przez co ja musiałam je segregować. Kiedy Soi znalazł w jednym z takich listów pieniądze, Jaewon zaczął je przeglądać i sprawdzać, czy czegoś tam nie ma. Jak były jakieś pieniądze to je zabierał, a resztę wyrzucał do śmieci. To samo tyczyło się prezentów. Te, które mu się podobały zostawiał, a innych się pozbywał, albo dawał mi. Prawdopodobnie wiedziałam lepiej od niego, kto co mu daje. 
Seo Jaewon nie wie co to znaczy wdzięczność i patrzy tylko na swoje zyski i kocha tylko pieniądze. Szkoda, że nie zauważyłam tego wcześniej. Wierzyłam, że tak nie było, kiedy kłócił się ze starszymi członkami zespołu i wychodził z treningów tylko po to, żeby zobaczyć się ze mną. Dawałam mu wiele, kiedy mówił, że jest zmęczony, a jego życie jest ciężkie. Omotał mnie, mówiąc, że się pobierzemy, że nie mam się o co martwić, że odda mi pieniądze, że się mną zajmie, że śpiewa dla mnie... I wtedy zaczął mnie traktować jak kogoś obcego, po tym jak przeszłam załamanie nerwowe, bo wiedziałam, że traktował mnie jak zabawkę którą można wykorzystać. Żałuję wszystkiego i jestem na niego zła. 
Jak mogę odzyskać rok, który mu poświęciłam? Czuję się źle przez dziecko, które musiało umrzeć, a pobyt w szpitalu wcale mi nie pomaga. Piszę o tym, bo chcę, żeby wszyscy wiedzieli, że za maską Seo Jaewona i jego dobrej osobowości kryje się osoba, która nie wie co to wdzięczność, samolubna, myśląca tylko o sobie. Ktoś bez serca. Jak on może śpiewać piosenki o pierwszej miłości. Jak ktoś taki może śpiewać przed ludźmi o nadziei? Ten świat jest przerażający. Chciałabym, żeby wszyscy wiedzieli jaki on jest. Żeby nigdy nie skrzywdził nikogo, tak jak mnie. I ze względu na to dzieciątko, które jest teraz w niebie.
(...)

Codziennie mówił coś złego o innych, roznosił plotki... Myślę, że taka osoba nie powinna mieć pozwolenia na stanie na scenie i śpiewanie dla innych ludzi. Nie sądzę, że coś się zmieni po tym jak to napisałam. Po prostu jeśli ktoś to przeczyta, zrobi mu się mnie szkoda i pomodli się za moje dziecko w niebie, będę wystarczająco szczęśliwa. Nie wiem czy się uda, ale chciałabym, żeby jak najwięcej ludzi to przeczytało i żeby dotarło to do Jaewona. Żeby przeprosił, pożałował tego co zrobił i zmienił się, by nie zrobił tego nigdy więcej. Tylko na to mam nadzieję. Przepraszam za zawracanie głowy i dziękuję za to, że ktoś to przeczytał.

Jeśli to co ta dziewczyna napisała to prawda, to brak mi słów. Może była naiwna, ale nie zapominajmy, że jednocześnie zakochana. Mam nadzieję, że teraz układa jej się lepiej. Trzeba pamiętać o tym, że nie wszyscy idole to chodzące bezgrzeszne aniołki...
Wiem, że zawsze przedstawiam wam same fakty (a przynajmniej się staram) i ten post jest trochę inny, ale mam nadzieję, że nie jesteście źli. Chciałam się tym z wami podzielić. 

29 komentarzy:

  1. naprawde nie rozumiem takich ludzi..
    najgorsze jest to, ze przewaznie osobom ktore tak postepuja uchodzi wszystko na sucho.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem wdzięczna, że to przetłumaczyłaś. Straszna historia. Właściwie znam sporo faktów tak jak i plotek o tym, że... niestety Azjaci nie są tacy super jak w teledyskach czy na zdjęciach. Plus do tego spora część (nie każdy!) myśli penisem - przepraszam, jeżeli obrażam. Dlatego fanki czy dziewczyny mające kisiel w majtkach na sam widok Azjatów muszą poznać go, a nie od razu wpadać w wir miłości.
    A tak poza tym ale z niego dhfsuifhiuhfshih, no. :c
    Bardzo współczuję tej dziewczynie. Szkoda tylko, że właśnie nie miała żadnych sytuacji, nie była uświadomiona przed tym, że człowiek może kłamać na każdym kroku. Cóż, nauczka na całe życie.
    Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam oraz życzę miłej dalszej pracy! <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeśli bym ślepo uwierzyła we wszystko co jest tu napisane, to wcale nie nazwałabym tej dziewczyny naiwną. Była po prostu ślepo zakochana. Mimo wszystko niektóre elementy całej tej historii wydają mi się mocno naciągane i nieprawdopodobne... Oczywiście, nie twierdzę, że nic takiego się nie wydarzyło, jednak nie potrafię uwierzyć w to, że było dokładnie tak, jak zostało to przedstawione.

    OdpowiedzUsuń
  4. Myślę, że pisanie notek na takie tematy to dobry pomysł. Wielu uważa, że idole to chodzące ideały. Nieśmiali, zabawni i uroczy, a prawda jest całkiem inna. Wszyscy z nich to normalni ludzie o najróżniejszych charakterach. Fani często myślą, że znają ich na wylot, a tak naprawdę mają w głowie tylko wyobrażenie o nich, które opisuje ich ideał. Nie twierdzę teraz, że wszyscy idole są całkiem inni niż się prezentują, ale trzeba zdawać sobie sprawę, że może za nimi kryć się zupełnie coś innego niż sobie wyobrażamy. Współczuję tej dziewczynie, zwłaszcza straty dziecka, to przykre co może zrobić miłość!

    OdpowiedzUsuń
  5. Tak z ciekawości włączyłam ich piosenkę. Są okropni... Nie żeby coś, ale zazwyczaj jestem tolerancyjna i jeśli nie lubię jednej piosenki, to dalej lubię zespół. Tyle, że u nich nie ma dobrej piosenki...
    Już nigdy nie będę miała zaufania do idolów. Może to co tu jest napisane, nie jest do końca prawdą, może ona chciała się na nim wyżyć, że ją rzucił? W każdym razie nie zaufam już im.
    Dziękuję, że to przetłumaczyłaś. Przeczytałam to za jednym razem, bardzo ciekawa historia.
    //Nodame

    OdpowiedzUsuń
  6. [CH]: Oddech pierwszy, oddech drugi, mogę już pisać.
    Dalej nie wiem co o tym wszystkim myśleć. Poruszająca historia. Mam mieszane uczucia ale po przemyśleniu tego wszystkiego dochodzę do wniosku, że wina leży po jego stronie.

    Dziewczyna zakochała się. Liczyło się tylko uczucie, co odróżniło ją od wielu panienek w jej wieku (Azjatek, które jak wiadomo chcą złapać bogatego męża i wieść życie na odpowiednim poziomie). Była bardzo naiwna i poświęciła wszystko dla miłości tocząc walkę z prawem i samą sobą. On okazał się paskudnym człowiekiem, wokół którego zawsze była zasłonka dymna, która zasłaniała jego prawdziwą twarz ukazując (zapewne, bo nie znam zespołu, a tego chłopaka tym bardziej) słodkiego i kochanego idola.

    Chwilkę po przeczytaniu pomyślałam: dobra jakiś tam zespół, jakiś wokalista, jacyś fani. Nie dotyczy mnie. Przecież, nie znam żadnej piosenki tego zespołu, jak zapewne większość czytelniczek tego bloga. Nie spotkałam się jeszcze z polską stronką wyrażającą uwielbienie dla Code-V (może po prostu nie miałam okazji). Ale gdyby to był inny zespół koreański, promujący się przede wszystkim w Korei? Co by to było gdyby któryś z moich biasów (nienawidzę tego słowa) był Jaewonem z historii? Co by to było?

    Twarze, które prezentują nasi idole i idolki w różnego rodzaju show są czasem inne (i nie chodzi tu o makeup). Wszystko zrobione jest pod publikę. Prawdziwa osobowość jest zakryta wyuczonymi minkami i słodziutkimi tekstami, a chodzi tylko o "dojenie" pieniędzy od fanów- i to było nawiązanie do historii tego Jaewona, który także tylko brał, brał i nic nie dawał. Ważne, żeby było dużo fanek (piszę z punktu widzenia fangirl'a tylko i wyłączne męskich zespołów bo takie są mi bliższe), żeby Oppa był słodki i kochany. Trzeba słać mu drogie jak cholera prezenty bo jest moim Oppą i kocham go nad życie, a w przyszłości zostanie moim mężem. A co zrobi Oppa? Podziękuje, no bo co zrobić, przecież musi być kochany. Ale co zrobi z prezentami? Oczywiście te lepsze zostawi, bo po co ma sam wyrzucać pieniądze na drogie telefony i ipady jak fanki Nonny mu kupią. Inny tanie drobiazgi i pluszaki rozda, bądź wyrzuci. Listy spakuje w kontener na śmieci zaraz po dostaniu. Ale tego fanki nie widzą, nie zdają spobie sprawy, że są wykorzystywane, płacą krocie za fanmeetingi, przecież nie każdy Oppa chce spotkać się za darmo. Ta dziewczyna z historii przypomina mi właśnie taką fankę, która zrobi wszystko dla drugiego, żeby był szczęśliwy itd. itp.

    Ale i tak żal mi dziewczyny. Szkoda, zakochała się. Była naiwna. Cóż.

    Chaciałam przeprosić wszystkich, którzy poczuli się dotknięci moim zdaniem na temat idoli. Nie wszyscy są tacy przecież.
    (Pisząc to myślałam chwilami o Kwanghee z ZE:A. Pojawiło się w Internecie zdjęcie worów z listami od fanek przeznaczonych do kosza).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie przepadam za ZE:A, ale nie myślę o nich źle! Ale naprawdę Kwanghee wyrzuca listy od fanów?! ;___; Brak mi słów.

      Usuń
    2. Też coś o tym słyszałam, jacyś ludzie znaleźli obok ich dormu worki z listami (nawet nie otwartymi) i poprzebieranymi prezentami. Agencja chłopaków twierdzi, że ludzie odpowiedzialni za sprzątanie mieszkania przez przypadek to zrobili.
      O, tutaj jest to pokazane:
      http://www.youtube.com/watch?v=qQAPTCDjI3w

      Usuń
  7. Wielu pewnie poddało tą relację pod wątpliwość. Wg mnie jest ona jak najbardziej możliwa z dwóch podstawowych powodów (pomijam dowody typu zdjęcia, które są niemniej istotne, ale skupię się bardziej na sferze mentalnej): po pierwsze tam ludzie mają całkiem inną mentalność niż my - Europejczycy i którejkolwiek osobie stąd, jeżeli nie mieszkała przez dłuższy czas wśród Koreańczyków, trudno byłoby określić w jakich aspektach ich zachowania różnią się od naszych. Poza tym, dziewczyna napisała, że pochodzi z bogatej rodziny, nigdy nie pracowała, itp. To znaczy, że zawsze była trzymana pod kloszem i nie poznała smaku prawdziwego życia. To sprawiło, że była bardziej podatna na różne wpływy ze środowiska zewnętrznego. Czy ja w to wierzę? Tak. Nie w 100%, ale jestem skłonna uwierzyć w to co opisała ta dziewczyna.

    Moja konkluzja co do ogółu ludzi z showbiznesu: dlatego kiedy mówię coś w rodzaju: "jaki ten czy tamten jest cudowny" zawsze podkreślam, że mam na myśli jego tudzież jej talent, wygląd zewnętrzny czy cokolwiek co realnie można ocenić zza monitora komputera, bo po prostu kompletnie nie znam tej osoby. Nawet pomimo wielu variety, które udało mi się obejrzeć. Dla mnie to jest tylko fajny program do pooglądania na nudne wieczory. Czemu? Myślę, że wiele z nich jest mocno naciągane i wyreżyserowane, a "prawdziwość" celebrytów wyłapać może tylko wprawne oko, kiedy to tej czy innej osobie "powinie" się przez przypadek noga. Oczywiście możemy znaleźć wyjątki, ale serio... ile ich jest?

    OdpowiedzUsuń
  8. Dobra, to chyba będzie mój najkrótszy komentarz ever. Ta dziewczyna nie była naiwna ani ślepo zakochana, była po prostu głupia. Jaewon dawał jej na każdym kroku dowód, że ich związek nigdy się nie zmieni na dobre, mimo mówienia jej, że ją kocha i chce z nią być. Co jest ważniejsze? Słowa czy czyny? Miłość, miłością, ale to nawet nie było to uczucie, tylko raczej przywiązanie. Poza tym po dwóch tygodniach znajomości już ze sobą byli...ona nie zdążyła go nawet dobrze poznać. Oczywiście nie bronię tutaj tego chama i prostaka, który zrobił coś okropnego. W każdym razie historia dobrze pokazuje, że nie zawsze to co widzimy na scenie jest prawdziwe. /Emiko

    OdpowiedzUsuń
  9. O jejku to straszne. Ile ta dziewczyna musiała przejść. Nie sądzę żeby to było zmyślone kto w ogóle by coś takiego wymyślił. Nie wiem jak wy ale ja nie chciałabym poznać takiej osoby, co gorsza być z nim w związku. Miejmy nadzieje, że nie jest więcej takich historii. Ja bym się nie krępowała mimo tego, że to jest osoba którą kocham to chyba bym powiedziała o tym policji. ;/

    OdpowiedzUsuń
  10. Czytając ten post czułam płynące po policzkach łzy. Jak można zrobić coś tak okropnego? Jak można się w ogólne nie przejąć tym, że twoja dziewczyna poroniła i umarło TWOJE dziecko?! Dla mnie takie coś jest chore! Naprawdę współczuję tej dziewczynie, to był tylko rok, a przeszła w tym czasie tyle, że może się wydawać iż minęło kilka lat.. A może nawet kilkanaście. Nie mam słów co do Jaewona! Znaczy się, mam, ale nie chcę być wulgarna.. Kiedyś przesłuchałam parę piosenek tego zespołu i wydawali mi się okej, ale czytając to.. Po prostu już nie wiem co mam pisać. Zgadzam się z tą dziewczyną, jak taki potwór - bo ciężko go nazwać człowiekiem - może śpiewać o miłości, nadziei? Naprawdę nie rozumiem.
    Co do tego, że obrażał swoich fanów..NO LUDZIE BŁAGAM WAS! Gdyby nie jego fani, to nie miałby po co tańczyć, śpiewać i ćwiczyć.. Ale nie, dla niego oni są źli, bo są Japończykami.. Naprawdę nie rozumiem czegoś takiego! Mam teraz taki mętlik w głowie, że gubię się w tym co piszę. Nadal jestem poruszona i łzy kapią mi na klawiaturę.. To co ta dziewczyna przeszła to koszmar! Naprawdę jej współczuję..

    OdpowiedzUsuń
  11. Okropne
    Też nieznam tego zespołu i raczej już niechcę poznać
    Nie po tym co przeczytałam
    aaa i zapraszam cię na swój
    http://welome-to-my-world.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. Stracić dziecko,Boże .Nie wyobrażam sobie tego.A to jest przestroga dla innych.Fanki może zdają sobie sprawę z tego,że tak naprawdę to tylko maska.Oni robią wszystko to co fani chcą,żeby robili.Sami żyją w tej otoczce.A facetowi bym nie podarowała.O,nie.Doprowadziłabym go do odpowiedzialności.Nic bym nie nie obchodziło.
    Dostałby to na co zasłużył.Nie bałabym się ,ani jego,ani agencji.I takim draniom uchodzi to na sucho.Nie wierzę.Krew mnie zalewa.A najgorsze jest to,ze oni w to wierzą i to wykorzystują.
    Madzia.

    OdpowiedzUsuń
  13. Nigdy nie słyszałam o tym zespole, ale żeby poszerzyć wiedzę posłuchałam kilku piosenek. Ich muzyka nie powaliła mnie na kolana, ale nie była też jakaś zła. A jak zobaczyłam śpiewającego Jaewon, to myślałam, że wyrzucę komputer przez okno.

    Zacznę od tego, że od razu pomyślałam sobie, że gdyby mój oppa zrobił coś takiego... W końcu nikt nie wie, jacy oni naprawdę są. I to mnie martwi. A co jeśli patrzę maślanymi oczami na jakiegoś drania? Dobra, nigdy bym tak nie pomyślała o GD, Zelo, Yongguku czy Zico, nigdy. Ale to wszystko skłoniło mnie do tych refleksji.

    Pewnie, gdybym poznała swojego idola, także byłabym zaślepiona tym, że poznałam obiekt moich westchnień. Ale nie tyle, by dać się wykorzystywać! Ona powinna była to jak najszybciej zakończyć! Można być zaślepionym miłością, ale nie, aż tak! To było już chore...

    A na dodatek ta ciąża. Uderzyć takiego w taki pusty czerep, to się może idiota opamięta. Straciła dziecko... Boże, mam ochotę jechać do Japonii i zakopać tego porąbanego psychola w lesie ;____; (wybacz, naprawdę się wkurzyłam).

    Dzięki za ten post. :) Uświadamia, że nawet nasi idole nie są perfekcyjni.

    OdpowiedzUsuń
  14. ona jest taka sliczna ♥ a on pierdolniety -.- nie lubie takich falszywych typow.

    OdpowiedzUsuń
  15. Jejku, troszkę mnie to załamuje...zawsze myślałam że Koreańczycy są spokojnymi, cichymi i grzecznymi ludzmi...jednak się myliłam.
    Przykre jest to, że ona tyle cierpiała. Mam nadzieję że wszystko będzie u niej dobrze, a chłopak zostanie jakoś ukarany.

    [*] Malutkie spoczywaj w pokoju ;*

    Dziękuję za tłumaczenie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koreańczycy to osoby o różnym usposobieniu, jak wszyscy na świecie ._. W każdym kraju znajdziesz anioła i, dosadnie mówiąc, skurwysyna :P Wszyscy ludzie na ziemskim globie to przede wszystkim ludzie, potem płeć, to, jak zostali wychowani i gdzie się wychowali itd., a dopiero gdzieś na szarym końcu masz łatkę z narodowością. To, że Jaewon taki jest nie znaczy, że inni też :/

      Usuń
  16. Dziękuje za przetłumaczenie a ten facet to kawał drania strasznie szkoda mi tej dziewczyny. Jeśli masz jescze inne historie toproszę podziel się:)

    OdpowiedzUsuń
  17. jeśli ta historia to prawda to poprostu brak mi słów jak można byc tak okrutnym ? Mam nadzieje że ta dziewczyna ma sie już dobrze ... a niech ten chłopak zostanie zhejtowany przez wszystkich i oby antyfani uprzykrzali mu zycie ale to i tak nic by było w porównaniu do cierpienia tej dziewczyny ... Biedne dzieciątko ;(
    Swoja drogą fajny to pomysł na posty bo to pokazuje że koreańczycy wcale nie sa tacy idealni jak się nam wydaje
    Dziękuje za tłumaczenie, uwielbiam Twojego bloga <33 ~zozo

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie chciałam wierzyć w to co przeczytałam.
    Bezgraniczna ufność i miłość zabiły w tej dziewczynie najważniejsze wartości i uczucia.
    Ciekawe co u niej teraz słychać.
    Co do tego Jaewona to jak można być takim podłym....?
    Znalazł bogatą Koreankę, oczarował ją swym urokiem, żył na jej koszt a tak naprawdę pewnie nigdy jej nie kochał,nie poczuł do niej tego magicznego uczucia.
    Jestem wstrząśnieta i nie potrafię nic wiecej napisać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Historia jest bardzo dolujaca ,i mam ochotę zakopać tego ziomka ...to nawet nie jest ziomek! Ziomki się tak nie zachowują ! Ykhm.. Tego frajera żywcem w lesie i przykryć kamieniami! Ale...czym on ją oczarowal? On jest brzydszy od...nawet nie mam przykładu. Ygh ,nienawidzę takich potworów. Myśl że taki Binnie w którego zdjęcia gapie się jak zaczarowana przez większość dnia mógłby zrobić coś takiego...aż mam dreszcze. Naprawdę chciałabym porozmawiać z tą dziewczyną,zapewnić jej wsparcie...jest mi jej okropnie żal. Mam ochotę zabić tego gościa. Normalnie śmieć. Nawet nie. Śmieci są miłe! Wyrazy współczucia dla niej.

      PS.Nie umiem pisać komentarzy

      Usuń
  19. Może słówko o idolach xD Tak, podziwiam ich za talent, za emocje jakie wkładają w śpiew i występy oraz -no co będę ukrywać, kłamstwo nie popłaca! :D- za wygląd na pewno w pewnym stopniu też. Ale na pewno nie mam jakichś 'ślepych zauroczeń' - są chłopcy (a no, jakoś tak wolę boysbandy, się wie xD), którzy jakimś takim swoim urokiem wkradają się do serca, ale są też idole, którzy na pierwszy rzut oka wydają mi się być wredni (może nie podam przykładów, żeby nikogo nie urazić xD), no albo tacy, którzy tylko by przysłowiowo "świecili klatą" no to sorry, takiego to nie można brać poważnie xD Rozumiem, są dziewczyny, którym to się podoba (no każdy ma swój gust :D), ale mnie bardziej ciągnie do tych 'skromnych' CHOCIAŻ OCZYWIŚCIE nie mogę zagwarantować, że mój 'skromny' idol jest taki 'skromny' w rzeczywistości. Bóg jeden wie, jaki on tam jest. BA! Nikt nie wie co w *nas*, nas samych, fankach siedzi, a co dopiero w gwiazdach! No bo pomyślcie sobie, ktoś z rodziny albo znajomych odkrywa wasze creepy roleplay'e, fangirling, całą kolekcję yaoi itp itd......................... no czy ktoś was zna????????? :DDDDDDD Hahahah no właśnie. Nie można za samego siebie ręczyć, a co dopiero mówić o kimś innym XD Ja w ogóle uważam, że k-idol (czy w sumie jakikolwiek inny artysta) może w variety show mówić co chce, w wywiadzie mówić co chce, świecić dupą kiedy chce, ale i tak wszystko pokazuje się w muzyce. Widać, kto ma do tego serce, a kto nie. Fałszywa osoba może mieć cudowny głos i masę talentów, śpiewać z miliardem jakichś ozdobników, aż jej mało przepona nie pęknie, ale to do ciebie nie dotrze. Ja staram się dostrzec prawdziwą osobę. PRAWDZIWĄ... a niekoniecznie dobrą czy idealną.

    OdpowiedzUsuń
  20. c.d.

    Dam za przykład G-Dragona (oczywiście zakładając, że sam pisze sobie teksty, bo tak do końca to wiadomo???? nikt mu w pokoju nie siedzi i nie dokumentuje tego xDD). Chyba wszyscy znają jego skandale i na pewno nie mogę powiedzieć, że jest to typ osobowości, z którym ja bym się zaprzyjaźniła. A jednak... kocham jego muzykę. Według mnie jest szczera i to tak cholernie, czasem do bólu. Na wolniejszych kawałkach zdarzało mi się popłakać. To, w jaki sposób on opisuje miłość... wszystkie emocje: nie tylko czarno-białe 'radość/smutek', ale też złość, szaleństwo, ewentualną obojętność, obwinianie się za naiwność. Zupełnie jak w przypadku tej dziewczyny i zapewne w przypadku wielu osób czytających ten artykuł a może i mój komentarz. Uważam, że jego muzyka jest szczera - ale przez SZCZERA rozumiem, że ukazuje JEGO. Albo takie 'Today' (dość oczywista piosenka o zdradzie) - ale wolę szczerą piosenkę o zdradzie niż fałszywą piosenkę o miłości, której nigdy nie było. Bo właśnie takie jest życie - nie tylko super piękne, ale jest i ta bolesna strona. Czasem ktoś rani nas, a czasem my ranimy kogoś i w sumie nie wiadomo, co jest bardziej bolesne. Mam nadzieję, że nie narobiłam zbytniego mętliku xDD Prawda nie jest ani 'dobra' ani 'zła', po prostu ukazuje wszystko w 'jakimś' świetle, pokazuje prawdziwą naturę rzeczy :P A natura człowieka zmienną jest... x"DDD Dobra, podam jeszcze jeden przykład: "But I love you". No po prostu... powiedzieć "szczere do bólu" to jakby skłamać. To są po prostu autentyczne myśli 'wtłoczone' na kartkę papieru xDD Bez żadnej ściemy. Bez względu czy napisał to GD czy ktoś sklecił ten tekst dla niego - osoba, która to pisała była szczera. A zresztą.. zawsze wyznaję zasadę, że jeśli piosenka jest świetna to nawet jeśli sam artysta jej nie napisał, można to potraktować jako swoistego rodzaju 'cover' - nie zliczę, z iloma piosenkami *ja* się utożsamiam i równie dobrze sama mogłabym napisać to samo, ile razy słyszymy jakąś piosenkę i myślimy "czuję to samo co (artysta)..." Nawet jeśli sam artysta jest pożałowania godnym dupkiem (jak ten cały Jaewon) to i tak z muzyki może wyjść zawsze coś dobrego. Ja słucham zespołów i też nie mogę mieć pewności, czy przysłowiowo 'nie robią mnie w bambuko' XD Ale staram się wybrać z tego co najlepsze, jakoś wpleść do swojego życia, jednocześnie nie tracąc dystansu. W końcu muzycy to też ludzie. Lepsi... gorsi... ale ludzie. Tak samo fani. Po co mamy oceniać pochopnie innych ludzi? Nie pojadę do Korei i nie sprawdzę, jak ta sytuacja naprawdę wyglądała, ani czy w ogóle miała miejsce. Po prostu zakodujmy sobie, że był pan X i tak wyrolował panią Y - później analogia do życia i tyle. Dystans to metoda na życie xDD Nie popierać, nie oceniać, nie ganić, a jedynie przyjmować do świadomości :PPP

    OdpowiedzUsuń
  21. A czy to coś złego, że Japonki są Otaku? o.O bo z tego co on mówił to chyba tak xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie znam się jakoś szczególnie, ale chyba w samej Japonii jest to określenie obraźliwe.

      Usuń
  22. Popłakałam sie jak to przeczytałam. Znam code-v i często słuchalam ich piosenek, ale nie interesowałam się nigdy członkami, ale po tym coprzeczytałam, to zamarłam. Jest mi na prawde szkoda tej dziewczyny, mam nadzieję, że teraz żyje lepiej i jest szcześliwa. Szkoda słow aby pisac co kolwiek o tym całym Jaewonnie czy jak mu tam xD Historia na prawde poruszająca i cieszę, się, że ja przeczytałam i dzięki wielkie, że ją przetłumaczyłaś, bo dieki temu można otworzyć oczy i uśiwadomić sobie, ze nawet tzw. idol ma swoje za uszami.
    Szkoda jest mi też strasznie tego, że ona poroniła, ale mam nadizeje, że żyje ona teraz lepirj z kimś kto ja kocha :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Szczerze jestem w ogromnym szoku jak to przeczytałam. Znam niemało ludzi wybijających się na cudzych plecach, no ale żeby ..... ech, brak słów. Totalny brak słów. Jak można być taką świnią ..

    OdpowiedzUsuń